czwartek, 30 sierpnia 2018

"Czerwona róża, biały kwiat..."

Jakiś czas temu w polskiej grupie na Rav Rzeka ogłosiła KAL "Druty dla niepodległości", polegający na stworzeniu dowolnej pracy w barwach narodowych i dumnym jej noszeniu w Dniu Niepodległości. Pomysł przypadł mi do gustu, tym bardziej, że od razu zobaczyłam możliwość uszczuplenia zalegających w szafie zapasów.
Zasadnicza część pracy czyli biała chusta powstała w ciągu zaledwie trzech dni, z włóczki, którą odziedziczyłam po zmarłej sąsiadce moich przyjaciół. Panią Ligię znałam tylko ze słyszenia, lecz śmiało mogę powiedzieć, że była to kobieta niezwykła i myślę, że spodobałby się jej pomysł uczczenia stulecia niepodległości w taki właśnie sposób.

Zrobienie róży- czyli broszki do spięcia chusty zajęło mi tylko dwadzieścia minut, ale.. aż dwa miesiące mobilizowałam się do sięgnięcia po szydełko ;)
wzór: Virus Meets Granny Shawl
włóczka: Carlotta (francuska), 125m/50g, 5 motków
szydełko: 4,5




niedziela, 22 lipca 2018

Budyń jagodowy

W ramach "ciągu" szydełkowego, w który popadłam na początku roku powstała taka Edlothia:
Kolory zupełnie nie w m oim typie, ale efekt końcowy- jak najbardziej robi pozytywne wrażenie.

wzór: Edlothia
włóczka: Kokonki, https://kokonki.pl/pl/p/Motek-Lawendawrzosblady-fioletbrudny-rozjasny-rozlososiowy-roz/847, 3 nitki, 1000 metrów. (zbrakło na ostatni rząd, a i w przedostatnim musiałam przyoszczędzić)
szydełko: 3,5

środa, 18 lipca 2018

Koloroterapia

Ta akurat chusta powstała w maju, kiedy kolorów- rozgrzanych promieniami słońca- było aż nadto. Na ostatnie deszczowe dni- w sam raz dla dodania otuchy.

wzór: Edlothia
włóczka: Kokonki, (https://kokonki.pl/pl/p/Motek-Indygopaprocpomaranczceglafiolet-/609), 4 nitki, 800m
szydełko: 3,75

Reaktywacja?

Pada prawie tak samo, jak wtedy, kiedy zakładałam bloga.
Pada tak, że nawet ja- przy moim maniackim wręcz zamiłowaniu do chodzenia- wybrałam dziś jazdę samochodem.
Może zatem czas na małą reaktywację, tym bardziej, że zaległości nazbierało się sporo.
Na pierwszy ogień- Daisy Chains, o taka:
robiona z Kokonków, 4 nitki, 1000 metrów, szydełko 3,75

niedziela, 21 stycznia 2018

Spotkanie z Siłą Wyższą?

Przez znakomitą część mojego życia byłam przekonana, że wiatr, nawet silny mi nie przeszkadza. Jak się jednak okazało w grudniu, kiedy to siła wiatru w moim mieście uplasowała się na zaszczytnym drugim miejscu po Kasprowym Wierchu, ex equo ze Śnieżką (następne w kolejności Zakopane było daleko w tyle), moja toleranca na wiatr przy 130km/godzinę bierze w łeb. Mało tego, zaczęłam reagować nerwowo na wszystko powyżej setki. Tak więc, kiedy w tym tygodniu zaczęło na nowo hulać, poczułam gwałtowną potrzbę kontaktu z Siłą Wyższą. Nie zważając zatem na rozpoczęte sześć różnych robótek (a licząc również te niedziewiarskie- osiem), sięgnęłam po Archanioła. (Hmm, biorąc pod uwagę, że od pierwszego wejrznia wzbudzał u mnie dzikie pożądanie, to nie wiem, czy nie należałoby go jednak zaklasyfikować do Sił Niższych) Archanioł w postaci motka Malabrigo Rios przyleciał do mnie ze Sklep-IKu z przeznaczeniem na czapkę.
 Riosa kocham miłością wielką od pierwszego z nim kontaktu i zdecydowanie plasuje się u góry listy ulubionych włóczek (wiem, co mówię, mam cztery użytkowane intensywnie swetry z tej wełny). Nic więc dziwnego, że miękki dotyk archanioła połączony z gładkością drewnianych Knit Pro przyniósł mi natychmiastowe ukojenie i wprowadził wręcz w ekstazę. W dodatku czapka jako projekt zdecydowanie jednomotkowy oszczędziła mi konieczności plątania kilku motków na raz.
I na koniec wrażenie kolorystyczne- tu na usta znowu ciśnie mi się, że rzeczony archanioł ma konszachty raczej z siłami niższymi- nastawiłam się na róże, pomarańcze i fiolety takie trochę bijące po oczach. I zasadniczo to się zgadza, ale… w sztucznym świetle. Tudzież na zdjęciach. W świetle dziennym archanioł wykazuje przewagę ciemnych, nawet nieco mrocznych fioletów. Literacko ujmę to w ten sposób: spodziewałam się Licha, cieplutkiego, miękkiego i bamboszkowatego, a pojawił się Tsadkiel. No ale mimo wszystko- anioł to anioł. A nawet archanioł.


sobota, 20 stycznia 2018

Chusta podróżna

Lubię mieć na stanie robótkę podróżną- taką, która nie jest zbyt wymagająca pod względem wzoru, da się ją odłożyć po jednym rzędzie na miesiąc, a po powrocie do drutów bez problemu rozpocząć rząd kolejny. W tej roli doskonale sprawdza się wzór Suffragist Shawl, autorstwa Rzeki. Już drugi raz towarzyszył mi podczas wakacyjnych wędrówek. Pierwsza, niebieska, wersja, niesiona na grzbiecie w plecaku pokonała ze mną jakieś 450 kilometrów, druga, różowa, więcej się woziła po świecie, ale za to pobiła rekord wysokości (samolotu nie liczę). Miny towarzyszy wędrówki, kiedy na 2600 npm wyciągasz druty i włóczkę- bezcenne. Zeszłotygodniowy wypad w Góry Sowie pozwolił dobrnąć do szczęśliwego końca.


Chusta dziergana na drutach HH 3,75, włóczka to Drops Fabel, Różowe marzenie nr 161, 2 motki i ciut.

niedziela, 3 września 2017

Trochę koloru na deszczowe dni

Jesień nadchodzi wielkimi krokami- i to w swojej szarej, deszczowej postaci.  W ramach terapii chusta Shelldone, autorstwa Hanny Maciejewskiej, wykonana z wełny estońskiej AAde Long 8,2- ciemny szary i tęcza.