poniedziałek, 10 grudnia 2018

W świątecznych klimatach

W tym roku świąteczno- zimowe klimaty objawiły się w postaci dwóch łapaczy snów. Środki inspirowane wzorami serwetek ze starych gazet plus odzyskowe wstążeczki. Gdyby nie żmudne obrabianie obręczy, rzecz prosta, łatwa i przyjemna.
 

niedziela, 25 listopada 2018

Zbiorczy post chuściany

Wpadłam w tym roku w amok chuściany, który zaowocował głównioe produkcją chust z wzoru "Rachel". Ta u góry powstała z kokonka na szydełku 3,5, wszystkie niższe- z Whirla szydełkiem 3,75.. To jeszcze nie kjest moje ostatnie słowo w tym temacie ;)






czwartek, 30 sierpnia 2018

"Czerwona róża, biały kwiat..."

Jakiś czas temu w polskiej grupie na Rav Rzeka ogłosiła KAL "Druty dla niepodległości", polegający na stworzeniu dowolnej pracy w barwach narodowych i dumnym jej noszeniu w Dniu Niepodległości. Pomysł przypadł mi do gustu, tym bardziej, że od razu zobaczyłam możliwość uszczuplenia zalegających w szafie zapasów.
Zasadnicza część pracy czyli biała chusta powstała w ciągu zaledwie trzech dni, z włóczki, którą odziedziczyłam po zmarłej sąsiadce moich przyjaciół. Panią Ligię znałam tylko ze słyszenia, lecz śmiało mogę powiedzieć, że była to kobieta niezwykła i myślę, że spodobałby się jej pomysł uczczenia stulecia niepodległości w taki właśnie sposób.

Zrobienie róży- czyli broszki do spięcia chusty zajęło mi tylko dwadzieścia minut, ale.. aż dwa miesiące mobilizowałam się do sięgnięcia po szydełko ;)
wzór: Virus Meets Granny Shawl
włóczka: Carlotta (francuska), 125m/50g, 5 motków
szydełko: 4,5




niedziela, 22 lipca 2018

Budyń jagodowy

W ramach "ciągu" szydełkowego, w który popadłam na początku roku powstała taka Edlothia:
Kolory zupełnie nie w m oim typie, ale efekt końcowy- jak najbardziej robi pozytywne wrażenie.

wzór: Edlothia
włóczka: Kokonki, https://kokonki.pl/pl/p/Motek-Lawendawrzosblady-fioletbrudny-rozjasny-rozlososiowy-roz/847, 3 nitki, 1000 metrów. (zbrakło na ostatni rząd, a i w przedostatnim musiałam przyoszczędzić)
szydełko: 3,5

środa, 18 lipca 2018

Koloroterapia

Ta akurat chusta powstała w maju, kiedy kolorów- rozgrzanych promieniami słońca- było aż nadto. Na ostatnie deszczowe dni- w sam raz dla dodania otuchy.

wzór: Edlothia
włóczka: Kokonki, (https://kokonki.pl/pl/p/Motek-Indygopaprocpomaranczceglafiolet-/609), 4 nitki, 800m
szydełko: 3,75

Reaktywacja?

Pada prawie tak samo, jak wtedy, kiedy zakładałam bloga.
Pada tak, że nawet ja- przy moim maniackim wręcz zamiłowaniu do chodzenia- wybrałam dziś jazdę samochodem.
Może zatem czas na małą reaktywację, tym bardziej, że zaległości nazbierało się sporo.
Na pierwszy ogień- Daisy Chains, o taka:
robiona z Kokonków, 4 nitki, 1000 metrów, szydełko 3,75

niedziela, 21 stycznia 2018

Spotkanie z Siłą Wyższą?

Przez znakomitą część mojego życia byłam przekonana, że wiatr, nawet silny mi nie przeszkadza. Jak się jednak okazało w grudniu, kiedy to siła wiatru w moim mieście uplasowała się na zaszczytnym drugim miejscu po Kasprowym Wierchu, ex equo ze Śnieżką (następne w kolejności Zakopane było daleko w tyle), moja toleranca na wiatr przy 130km/godzinę bierze w łeb. Mało tego, zaczęłam reagować nerwowo na wszystko powyżej setki. Tak więc, kiedy w tym tygodniu zaczęło na nowo hulać, poczułam gwałtowną potrzbę kontaktu z Siłą Wyższą. Nie zważając zatem na rozpoczęte sześć różnych robótek (a licząc również te niedziewiarskie- osiem), sięgnęłam po Archanioła. (Hmm, biorąc pod uwagę, że od pierwszego wejrznia wzbudzał u mnie dzikie pożądanie, to nie wiem, czy nie należałoby go jednak zaklasyfikować do Sił Niższych) Archanioł w postaci motka Malabrigo Rios przyleciał do mnie ze Sklep-IKu z przeznaczeniem na czapkę.
 Riosa kocham miłością wielką od pierwszego z nim kontaktu i zdecydowanie plasuje się u góry listy ulubionych włóczek (wiem, co mówię, mam cztery użytkowane intensywnie swetry z tej wełny). Nic więc dziwnego, że miękki dotyk archanioła połączony z gładkością drewnianych Knit Pro przyniósł mi natychmiastowe ukojenie i wprowadził wręcz w ekstazę. W dodatku czapka jako projekt zdecydowanie jednomotkowy oszczędziła mi konieczności plątania kilku motków na raz.
I na koniec wrażenie kolorystyczne- tu na usta znowu ciśnie mi się, że rzeczony archanioł ma konszachty raczej z siłami niższymi- nastawiłam się na róże, pomarańcze i fiolety takie trochę bijące po oczach. I zasadniczo to się zgadza, ale… w sztucznym świetle. Tudzież na zdjęciach. W świetle dziennym archanioł wykazuje przewagę ciemnych, nawet nieco mrocznych fioletów. Literacko ujmę to w ten sposób: spodziewałam się Licha, cieplutkiego, miękkiego i bamboszkowatego, a pojawił się Tsadkiel. No ale mimo wszystko- anioł to anioł. A nawet archanioł.