Ale tak naprawdę to wszystko to tylko skorupka, szczegóły. Liczą się spotkania z ludźmi, rozmowy, czasem drobne gesty. Trzy tygodnie intensywnej pracy- dwa obozy dla tamtejszych dzieciaków, z reguły borykających się z niezbyt ciekawym dzieciństwem, łaknących zwykłej uwagi i zainteresowania. Niedospanie, nieszczególne warunki sanitarne czy inna kuchnia- to wszystko w pewnym momencie przestaje mieć znaczenie.
Lubię ten czas- kiedy mogę się zatrzymać, bo rytm życia jest dużo wolniejszy, kiedy w całym zabieganiu mam na nowo szansę spojrzeć na to, co naprawdę ważne i docenić, jak wiele mam.
zazdroszczę słonecznej Białorusi! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń