Wspomnienie to powróciło w trakcie pracy nad prezentowaną serwetką. Z subtelnego, delikatnego dzieła przemieniła się w trakcie pracy w istnego potwora, na szerokość osiągającego jakieś 60 centymetrów, a na długość nieco więcej. Przy tych wymiarach trudno dziada jakoś sensownie obfocić, skorzystałam z resztek słońca i jesiennej trawy.
czwartek, 13 października 2011
Rodem z Hitchcocka
Wspomnienie to powróciło w trakcie pracy nad prezentowaną serwetką. Z subtelnego, delikatnego dzieła przemieniła się w trakcie pracy w istnego potwora, na szerokość osiągającego jakieś 60 centymetrów, a na długość nieco więcej. Przy tych wymiarach trudno dziada jakoś sensownie obfocić, skorzystałam z resztek słońca i jesiennej trawy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz