W wolnych chwilach przedzieram się przez chaszcze i pokrzywy w celu zdobycia kwiatostanów dzikiego bzu i przerobienia ich na syrop na zimowe dni- chodził ten syrop za mną już dobrych parę sezonów i wreszcie się zmobilizowałam. Zadanie utrudnione pogodą, bo te wolne chwile trzeba jeszcze wpasować przed burze, które od kilku dni codziennie urozmaicają nam czas. Ale udało się- kwiat zebrany, słodkim syropem zalany, jutro powędruje do słoiczków.
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Się dzieje!
W wolnych chwilach przedzieram się przez chaszcze i pokrzywy w celu zdobycia kwiatostanów dzikiego bzu i przerobienia ich na syrop na zimowe dni- chodził ten syrop za mną już dobrych parę sezonów i wreszcie się zmobilizowałam. Zadanie utrudnione pogodą, bo te wolne chwile trzeba jeszcze wpasować przed burze, które od kilku dni codziennie urozmaicają nam czas. Ale udało się- kwiat zebrany, słodkim syropem zalany, jutro powędruje do słoiczków.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dziewczyno, jak ja Ci zazdroszczę zawartości koszyka. I deszczu też zazdroszczę, bo u mnie od zimy nie pada. 2 razy tylko trochę pokropiło, a mnie się ulewa marzy.
OdpowiedzUsuńI tych darów natury, które masz w okolicy też zazdroszczę.
Tak piękne kwiatostany czarnego bzu pokazujesz, że postanowiłam specjalnie dla Ciepie napisać post. Zaraz to zrobię. Zapraszam:)
Pozdrawiam:)
Gratuluje takiej fajnej wygranej. Burze u mnie też codziennie. Chyba faktycznie blisko siebie mieszkamy :) Jaki świt jest mały-pozdrawiam
OdpowiedzUsuńświetny prezent!!! zazdraszczam ;-)
OdpowiedzUsuń